Odbyłem godzinną rozmowę z lokalnym grajkiem B. Z rozmowy wynika ,że w rodzinnej wsi nie gra dla pieniędzy a jedynie w celu podtrzymania tradycji. Wyjaśnił, że rytmy do zbliżającego się święta łowienia ryb Dalaman w wiosce znają jedynie 4 osoby. Jest to wynikiem emigracji, wyliczył na palcach obu rąk muzyków którzy wyjechali do Niemiec, stanów, Anglii itd.(*) Powiedział mi, że za granie w rodzinnej wsi nie może żądać pieniędzy , więc kiedy nie gra w Sangbaralla jeździ do stolicy- Konakry gdzie liczy na pieniądze z imprez weselnych. Rozmawiałem też z nim o masce Kondem i rytmie Dunumba które towarzyszą obchodom Dalaman.
Dalaman najhuczniej obchodzone jest we wsi Baro z której wg. rozmówcy pochodzi nowy prezydent Alpha Conde wybrany w wyborach zeszło-tegorocznych ( ze względu na zamieszki i wprowadzenie stanu wyjątkowego wybory “nieco” rozciągły się w czasie do bodajże ponad 6 miesięcy).
* Nawiasem mówiąc B. pokazał mi fotkę na której jest z piękną japońską turystką- studentką djembe i stwierdził, że ona właśnie teraz w Konakry załatwia mu wizę do Japonii. Chce wyjechać tam na stałe i twierdzi że to jego dziewczyna.
B zaczął grać kiedy miał 7 lat, grał na kenkeni, sangbanie, dununie i w końcu na djembe. Jest sierotą , ma 26 lat.




